Dzień 12 z 84 · 23 października 2026 · Trening w domu

Dzień 12. Lekki dzień i dwadzieścia minut na macie

Nogi czują czwartek, więc piątek spędzam na macie w salonie i nagrywam klientom krótką rutynę mobilności. Dwadzieścia minut, bez sprzętu.

Dzień planu
12
Kroki
9 600
Sen
7 h 20 min
Dzień 12. Lekki dzień i dwadzieścia minut na macie
Bartek, dzień 12 planu.

Piątek, zakwasy po czwartkowym treningu, znośne. Uda z przodu ciągną przy każdym zejściu po schodach, łydki przypominają o sobie przy zawiązywaniu butów. Marta napisała o 7:40, że nie może zejść z krawężnika, a ja odpisałem, że to dobry znak, a nie powód do paniki. Spałem 7 godzin i 20 minut, wstałem o 6:30 bez budzika, więc u mnie wszystko jest na swoim miejscu.

Rano spacer z panią Haliną do jej działki. Teraz to pół godziny w jedną stronę, z jednym przystankiem na ławce przy kościele. Halina twierdzi, że ławka jest dla widoku, a nie dla niej. Nie dyskutuję. Pod koniec drogi zapytała, czy w poniedziałek mogłaby spróbować bez przystanku. Zapisałem to w zeszycie jako cel na przyszły tydzień.

Po południu zrobiłem to, co planuję klientom na dzień po ciężkim treningu: dwadzieścia minut mobilności i lekkiego ruchu na macie w salonie. Zacząłem od krążenia ramion i bioder, potem wykroki z podparciem na kolanie, rozciąganie zginaczy bioder. Dla Pawła to ruch na wagę złota, bo siedzi cały dzień. Telefon oparłem o półkę z książkami i nagrałem całość od początku do końca. Za pierwszym razem wyszło mi komicznie, bo mówiłem do kamery szybciej, niż się ruszałem. Drugie nagranie jest już do pokazania. Do tego kilka pompek na kolanach i deska: dwie serie po czterdzieści sekund.

Na koniec leżałem dwie minuty na plecach, z nogami opartymi na kanapie, i słuchałem, jak Ola gotuje obiad. To nie była medytacja, tylko zwykłe leżenie. Prowadzenie klientów daje dużo ruchu, ale mało takiej ciszy.

Nagranie wysłałem całej trójce wieczorem. Paweł odpisał po pięciu minutach, że robi to na dywanie w pokoju, a kot siedzi mu na brzuchu. Dla niego to idealny sprzęt. Marta dostała osobną wiadomość, żeby nie robiła rutyny zaraz po kolacji.

Licznik pokazał 9 600 kroków. Jak na dzień regeneracyjny jestem zadowolony. Nie chciałem się napędzać, tylko dać nogom przerwę przed sobotą.

Wskazówka trenerska: lekki dzień po ciężkim to nie lenistwo ani przerwa w planie. To część planu. Klienci, którzy dostają taki dzień wprost, nie mają poczucia winy, a w sobotę mają więcej chęci. Kiedy sobie go odbierają, kończy się to zmęczeniem i wymówkami.

Jutro sobota. Pierwsza sztanga na plecach, Paweł i ja.