Dzień 14 z 84 · 25 października 2026 · Styl życia
Dzień 14. Dwa tygodnie, kartka z liczbami i plan na kolejne
Czternaście dni za mną i za moimi klientami. Siadam z kartką, sprawdzam, co się zmieniło, a co nie, i ustawiam następne dwa tygodnie.
- Dzień planu
- 14
- Kroki
- 14 200
- Sen
- 7 h 55 min

Niedziela rano, herbata, kartka, długopis. Czternasty dzień z osiemdziesięciu czterech. Odhaczyłem w kalendarzu kolejną kratkę i wyłożyłem na stół wszystko, co zapisałem w tym tygodniu, razem z kartkami klientów.
Zacznę od moich liczb, bo to one lubią zaskakiwać. Kroki w drugim tygodniu: średnio około 11 660 dziennie, od 9 100 w dniu po złej nocy do 14 200 dzisiaj, w niedzielę. Ta niedziela to długi spacer nad rzeką z Olą i kawa w kawiarni na rogu, która ma ciasto drożdżowe lepsze, niż powinno być dozwolone. Sen: średnio około 7 godzin i 20 minut, z jedną krótszą nocą, 6 godzin i 5 minut. Poza nią zszedłem poniżej siedmiu godzin tylko raz, na granicy. Własne treningi: pięć, w tym trzy ciężkie i dwa lekkie. Z grupą: jedna wizyta oględzinowa na siłowni i jeden pierwszy trening.
Co się zmieniło u klientów? Marta mówi, że schodzi po schodach w pracy, zamiast jeździć windą, i że księgowość to nie powód, żeby jeść obiad przy biurku. Paweł wstaje od biurka co godzinę, bo ustawił sobie przypomnienie, i przyznaje, że przysiad ze sztangą nie jest już taki straszny. Pani Halina doszła w piątek do działki z jednym przystankiem, w niedzielę próbowała bez i zatrzymała się dopiero przy furtce. Dla mnie to największy wynik tygodnia, choć w żadnej tabeli się nie zmieści.
Co się nie zmieniło? Wciąż jem słodycze po obiedzie, wciąż kładę się czasem po północy, kiedy trafi się dobry serial, i wciąż nie mam pomysłu na ćwiczenia górnej części ciała dla Pawła, które nie kończyłyby się jego narzekaniem. Nie zamierzam z tym walczyć na siłę. Plan jest rozłożony na dwanaście tygodni po to, żeby takie rzeczy zmieniać po kolei, a nie na raz.
Wnioski na kolejne dwa tygodnie ułożyłem jako krótką listę:
- dwa treningi siłowe grupy w tygodniu, we wtorek i sobotę, każdy z kartką i zapisem kilogramów,
- jeden dzień mobilności w domu, zawsze po ciężkim treningu,
- dzienna liczba kroków o jakieś pięćset wyższa niż w tym tygodniu, dla mnie i dla klientów, każdy od swojej bazy,
- do łóżka o 23:00 przynajmniej pięć razy w tygodniu.
Zapisałem też wersję minimum na gorsze dni: dziesięć minut, żadnych negocjacji. Działała w sobotę, zadziała znowu.
Wskazówka trenerska na dziś: podliczenie tygodnia na papierze trwa dziesięć minut i daje więcej niż jakakolwiek aplikacja. Przeczytałem swój własny zapis i znalazłem w nim wzór, którego nie widziałem na bieżąco. Gdybyś zaczynał, wyznacz sobie jedną niedzielę w tygodniu na takie siedzenie z kartką.
Od jutra zaczyna się trzeci tydzień, a w nim prawdziwe podstawy siły: przysiad, wiosłowanie, martwy ciąg.