Dzień 19 z 84 · 30 października 2026 · Siłownia
Dzień 19. Nagrywam własny martwy ciąg i widzę coś, czego nie czułem
Kuba filmuje mnie z boku przy 110 kilogramach. Ostatnie powtórzenie wygląda gorzej, niż mi się wydawało, więc zmieniam plan na przyszły tydzień.
- Dzień planu
- 19
- Kroki
- 12 100
- Sen
- 7 h 20 min

Piątek, 7:00. Kuba stoi z telefonem opartym o butelkę wody, trochę z boku, trochę za sztangą. Powiedziałem mu wczoraj, że chcę pokazać klientom, jak wygląda nagrywanie techniki, ale tak naprawdę chciałem sprawdzić samego siebie. Trzy tygodnie uczę innych patrzenia na kolana i plecy, a od kilku miesięcy nikt nie patrzył na moje.
Martwy ciąg, 110 kg, trzy powtórzenia. Pierwsze wyszło ładnie, drugie też. Przy trzecim czułem, że jest ciężko, ale nic mnie nie bolało, nie szarpało. Odłożyłem sztangę, wziąłem od Kuby telefon i obejrzałem. W pierwszych dwóch powtórzeniach plecy są jak deska. W trzecim łopatki idą mi lekko do przodu, górna część pleców się zaokrągla o jakieś parę centymetrów. Gołym okiem tego nie widać, na zwolnionym nagraniu rzuca się w oczy.
Kuba nie powiedział nic mądrego, powiedział tylko: „No." Znamy się dziesięć lat i to w zupełności wystarcza. Dodał, że u siebie też to znajduje przy ostatnim powtórzeniu, kiedy przestaje liczyć i zaczyna chcieć. Kiwnąłem głową. To zwykle wtedy.
Zmieniam więc plan na przyszły tydzień. Wracam do 105 kg i będę robił trzy serie po pięć, ale dopóki ostatnie powtórzenie wygląda tak samo jak pierwsze. Dopiero potem znów podniosę liczbę. Zapisałem to na kartce w zeszycie i podkreśliłem dwa razy. Ola, kiedy jej o tym opowiedziałem, zapytała tylko, czy to boli. Odpowiedziałem, że tylko moja duma. Podciąganie i wiosłowanie hantlem dokończyłem bez problemu.
Nagrałem też krótkie wideo z moim ostatnim powtórzeniem, żeby pokazać je Pawłowi i Marcie w sobotę. Mam wrażenie, że łatwiej uwierzą w nagrywanie, jeśli zobaczą, że trener też się myli.
Dalej dzień zwykły: praca w biurze trenerskim, obiad w domu, spacer po zmroku. Licznik zatrzymał się na 12 100 krokach. Spałem w nocy 7 godzin i 20 minut.
Wskazówka trenerska: ocena serii "na czucie" jest mało wiarygodna, bo zmęczenie zmienia zdanie. Nagranie z boku na pięć sekund powie więcej niż moja pewność siebie. Telefon oparty o butelkę wystarczy, nie trzeba statywu. Kuba nagrywał z wysokości bioder, nie z poziomu oczu, bo wtedy widać cały tułów, a nie tylko ręce.
Jutro sobota i pani Halina.