Dzień 20 z 84 · 31 października 2026 · Siłownia

Dzień 20. Pani Halina na prasie do nóg i dynia na klatce

Pani Halina po raz pierwszy zwiększa obciążenie na prasie do nóg i sama o to prosi. Reszta grupy robi lżejszą wersję wtorku, bo jest sobota.

Dzień planu
20
Kroki
13 400
Sen
7 h 50 min
Dzień 20. Pani Halina na prasie do nóg i dynia na klatce
Bartek, dzień 20 planu.

Sobota, dziesiąta. Pani Halina wchodzi na salę z torbą w jednej ręce i termosem w drugiej. Od trzech tygodni przychodzi punktualnie, a dziś jeszcze z założeniem, że ma coś do udowodnienia. Powiedziała w szatni: „Panie Bartku, ja dziś chcę więcej". Zapytałem, ile więcej. Odpowiedziała, że nie wie, ale więcej.

Prasa do nóg, ta sama, na której robiła trzy serie po dziesięć kilku dni temu, z czterdziestoma kilogramami. Dzisiaj dołożyłem po jednym talerzu pięciokilowym z każdej strony, czyli pięćdziesiąt. Pierwsza seria: dziesięć powtórzeń, powoli, nogi stabilne, wzrok na suficie. Druga trochę trudniejsza. W trzeciej przy siódmym powtórzeniu zwolniła, ale doszła do dziesiątego. Odłożyła stopy na bok platformy i powiedziała, że ma serce w uszach, a nogi jak z waty, i że to bardzo przyjemne. Poczekaliśmy dwie minuty i zapytałem o samopoczucie. Dobrze, tylko głodna. Wyjęła z torby kanapkę z serem i zjadła ją na ławce, zanim zdążyłem zdjąć talerze. Prasa do nóg i działka to jej dwie ulubione rzeczy w tym tygodniu, bo jedna ułatwia drugą.

Resztę zajęć robili lżej niż we wtorek. Marta przyszła wyspana i zrobiła kettla szesnastokilowego z podłogi trzy razy po osiem powtórzeń. Paweł powtórzył swój wtorkowy martwy ciąg z podwyższenia, czterdzieści kilo, i dołożył dwa i pół kilograma w ostatniej serii, bo sam o to poprosił. Obejrzeliśmy razem jego nagranie. Plecy dobre, kolana też, zachwycił się, że nie wygląda jak ktoś, kto się boi.

Wszyscy skończyli wcześniej, o jedenastej, i poszli do kawiarni po drugiej stronie ulicy. Zaprosili mnie, ale musiałem odnieść klucze do sąsiada. Po drodze mijałem sklep z dekoracjami: dynie i plastikowe pająki. Na parapecie na siłowni ktoś postawił małą dynię, która została tam do wieczora.

Wieczorem zjedliśmy z Olą pizzę z piekarnika i obejrzeliśmy film. Dzień skończył się na 13 400 krokach, spałem 7 godzin i 50 minut.

Wskazówka trenerska: kiedy klient sam prosi o więcej, najpierw sprawdzam, czy ostatnie powtórzenie z poprzedniego razu było czyste. Pani Halina miała czyste, więc dołożyłem dziesięć kilo. Gdyby nie miała, zostałaby przy czterdziestu i nikt nie miałby do mnie pretensji.

Jutro niedziela, pierwszego listopada, i cały dzień poza siłownią.