Dzień 22 z 84 · 2 listopada 2026 · Siłownia
Dzień 22. Pierwsze wiosłowanie i ściąganie drążka do klatki
Czwarty tydzień zaczynam od ciągnięcia, bo przez trzy tygodnie głównie pchaliśmy i dźwigaliśmy z podłogi. Sam wypróbowałem wyciąg, zanim jutro pokażę go grupie.
- Dzień planu
- 22
- Kroki
- 11 400
- Sen
- 7 h 30 min

Poniedziałek, siódma rano, na siłowni tylko ja i pan, który odkurza matę. Czwarty tydzień planu i pierwsza zmiana: do tej pory uczyłem klientów dźwigania z podłogi i przysiadu, a ciągnięcie leżało odłogiem. Jutro we wtorek wprowadzam wyciąg górny i wiosłowanie siedząc. Zanim to zrobię, sprawdzam wszystko sam, bo nie lubię uczyć czegoś, czego dzień wcześniej nie miałem w rękach.
Zacząłem od ściągania drążka do klatki. Ustawiłem 45 kilo, trzy serie po dziesięć. Pierwsze powtórzenie wyszło tak, jak wychodzi u wszystkich początkujących: pociągnąłem rękami, a barki powędrowały mi do uszu. Poprawka jest prosta. Najpierw opuszczam łopatki, jakbym wkładał je do tylnych kieszeni, dopiero potem zginam łokcie i prowadzę je w dół do boków. W drugiej serii czułem to w plecach, a nie w przedramionach, co jest dokładnie tym, o co chodzi.
Potem wiosłowanie siedząc na wyciągu dolnym, 40 kilo, trzy serie po dwanaście. Tu największy błąd to bujanie tułowiem. Przyłapałem się na tym w dziesiątym powtórzeniu drugiej serii: odchylałem się o pół zegara, żeby ciężar sam przyleciał. Zdjąłem pięć kilo i zrobiłem wolniej, z dwiema sekundami pauzy, kiedy rączka dotyka brzucha. Lżej, a czułem więcej. Pięć kilo mniej, a mięśnie pracowały więcej. Dziwna matematyka, ale ją lubię.
Na końcu martwy ciąg po sobotniej decyzji: 105 kilo, trzy serie po pięć. Wszystkie piętnaście powtórzeń wyglądało podobnie, plecy proste. Skończyłem z uczuciem, że mogłem dołożyć, i właśnie dlatego nie dołożyłem. Zapisałem w zeszycie i zamknąłem go.
Po południu opowiedziałem o tym Oli przy obiedzie. Zapytała, czy plecy to te, które widać z tyłu, bo ona zawsze oglądała mnie od przodu. Uznałem to za żart i dolałem jej zupy. Wieczorem krótki spacer z psem sąsiadów, który ciągnie mocniej niż wyciąg. Licznik: 11 400 kroków. Sen z niedzieli na poniedziałek: 7 godzin i 30 minut.
Wskazówka trenerska: przy ciągnięciu pomaga hasło „łokcie do kieszeni". Klienci nie muszą wiedzieć, jak nazywa się mięsień, wystarczy, że wiedzą, gdzie mają łokcie. Jeśli ciężar ciągnie ramiona do przodu, jest za duży na dziś, bez żadnej dyskusji.
Jutro wtorek, grupa, wiosłowanie dla wszystkich i pierwsza ławka dla Marty.