Dzień 23 z 84 · 3 listopada 2026 · Siłownia

Dzień 23. Marta pod sztangą na ławce, reszta na wiosłowaniu

Wtorkowa grupa dostaje wyciąg do wiosłowania, a Marta pierwszy raz kładzie się pod pustą sztangą. Zasady ławki, których uczę na samym początku.

Dzień planu
23
Kroki
12 300
Sen
7 h 15 min
Dzień 23. Marta pod sztangą na ławce, reszta na wiosłowaniu
Bartek, dzień 23 planu.

Wtorek, 18:00, cała grupa. Pani Halina przyniosła termos, Paweł przyszedł prosto z biura w koszuli, Marta w nowych legginsach, które, jak powiedziała, kupiła „na odwagę". Zaczęliśmy od rozgrzewki i od razu wiosłowania siedząc, bo wczoraj sprawdziłem je na sobie.

Pani Halina: wyciąg dolny, 15 kilo, trzy serie po dziesięć. Siedziała prosto jak na wizycie u dyrektora i ciągnęła rączkę do brzucha. Paweł dostał 30 kilo i po drugim powtórzeniu zaczął bujać tułowiem tak samo jak ja wczoraj, więc usłyszał ode mnie to samo hasło o łokciach w kieszeniach. Marta: 20 kilo, dziesięć powtórzeń, i uwaga, że w pracy cały dzień siedzi zgarbiona, więc plecy są wdzięczne, że ktoś wreszcie je o coś prosi.

Potem ławka. Marta bała się jej od pierwszego dnia. Nie samego ciężaru, tylko tego, że leży pod sztangą, a sztanga jest nad twarzą. Rozumiem, to trochę nienaturalne uczucie. Zaczęliśmy więc od pustego gryfu, 20 kilo, trzy serie po osiem. Pokazałem jej cztery rzeczy: stopy płasko na podłodze, łopatki ściągnięte i oparte o ławkę, nadgarstki nad łokciami i sztanga schodząca na dolną część klatki, nie na szyję. Stałem za jej głową z rękami tuż pod gryfem, nie dotykając. Po pierwszej serii powiedziała, że można, ale niech nie odchodzę. Nie odszedłem.

W drugiej serii uśmiechnęła się na szóstym powtórzeniu. Zapytałem, co to za uśmiech. Odpowiedziała, że ta sztanga jest lżejsza niż pudło z teczkami w pracy. W trzeciej poprosiła o więcej, ale zostaliśmy przy dwudziestu kilogramach. Pierwszy raz na ławce zawsze kończy się na technice, nie na kilogramach, i Marta to przyjęła bez grymasu.

Paweł zrobił martwy ciąg z podwyższenia, 42,5 kilo, i znów obejrzeliśmy nagranie. Halina na prasie do nóg wróciła do 50 kilo, bo od soboty minęły tylko trzy dni, a ja chciałem potwierdzić, że było czysto. Było.

Po zajęciach pomogłem zdjąć talerze, wytarłem ławkę i poszedłem do domu pieszo. Licznik: 12 300 kroków. Sen w nocy: 7 godzin i 15 minut, trochę krócej niż w niedzielę, bo oglądaliśmy z Olą jeden odcinek za dużo.

Wskazówka trenerska: przy pierwszej ławce zawsze stoję za głową, nigdy z boku, i zawsze pytam, czy klient chce, żebym asekurował. Odpowiedź jest zawsze „tak", ale samo pytanie daje spokój. Przy cięższych ciężarach i bez asekuranta nie kładziemy się pod sztangę wcale.

Jutro środa, sam dla siebie, na zimno.