Dzień 8 z 84 · 19 października 2026 · Siłownia

Dzień 8. Pierwsza wizyta grupy na siłowni

Poniedziałek, drugi tydzień planu. Zaprowadziłem Martę, Pawła i panią Halinę na salę, ale bez żadnego ciężaru. Dziś tylko oglądamy, gdzie co stoi.

Dzień planu
8
Kroki
10 400
Sen
7 h 25 min
Dzień 8. Pierwsza wizyta grupy na siłowni
Bartek, dzień 8 planu.

Poniedziałek, 7 godzin i 25 minut snu, kroki od rana idą w górę. Pierwszy tydzień ćwiczyliśmy w parku, a w drugim mamy w planie pierwsze wizyty na siłowni. Dziś była ta najłagodniejsza: bez treningu, tylko oględziny. Z doświadczenia wiem, że sala potrafi zjeść odwagę szybciej niż jakakolwiek seria.

Spotkaliśmy się o 18:00 przed wejściem. Marta przyszła z torbą wielkości walizki, bo „nie wiedziała, co będzie potrzebne". Paweł prosto z biura, w koszuli, z plecakiem na jednym ramieniu. Pani Halina w nowych butach sportowych, które kupiła dzień wcześniej, i z termosem herbaty. Termos zostawiła w szafce i potem go szukała. Szafka numer 14, co zapisałem sobie jako wspólny żart na kolejne tygodnie.

Obeszliśmy salę dookoła. Pokazałem, gdzie są hantle i kettle, gdzie maszyny, gdzie strefa do rozciągania i gdzie leżą maty. Powiedziałem, które urządzenia na razie omijamy szerokim łukiem, a które będą ich za tydzień. Przy stojakach ze sztangami zatrzymaliśmy się na chwilę. Paweł popatrzył na dwóch panów z martwym ciągiem i mruknął, że on tam nie podejdzie przez najbliższy rok. Powiedziałem to, co mówi mój kolega z siłowni Kuba, też trener: wszyscy tu zaczynali od pustego gryfu. Kuba akurat przechodził z klientką i kiwnął głową, jakby słyszał.

Potem dziesięć minut spokojnego marszu na bieżni dla całej trójki, żeby wiedzieli, jak się ją włącza i gdzie jest czerwony guzik stopu. Halina zapytała, czy musi trzymać się poręczy. Nie musi, ale nikt jej tego nie zabrania. Marta w tym czasie przeszła się po szatni i wróciła z informacją, że prysznice działają, a suszarka do włosów nie.

Nikt na nas nie patrzył. To zawsze zaskakuje nowych klientów, a mnie już nie. Każdy na sali skupia się na swojej serii, telefonie albo odpoczynku. Pierwszą wizytę najlepiej robić w spokojniejszej porze, my trafiliśmy w godzinę, która spokojna nie była, ale poszło dobrze.

Wskazówka trenerska na dziś: pierwsze wejście na siłownię to oględziny, nie trening. Przejść się po sali, otworzyć szafkę, zapytać o zasady, zrobić jeden prosty ruch. Drugie wejście jest o połowę mniej straszne, bo sala przestaje być obca.

Sam po wyjściu klientów zrobiłem swój trening: przysiad z 80 kg, pięć serii po pięć, potem wiosłowanie. Do domu wróciłem pieszo, półtora kilometra, bez tramwaju. Licznik na koniec dnia: 10 400 kroków.

Na czwartek zaplanowałem pierwszy prawdziwy trening grupy. Wtorek będzie na dworze, w parku.